Najbardziej niezwykłe pierścionki zaręczynowe
Nie zajmuję się robieniem rzeczy standardowych, klasycznych pierścionków zaręczynowych, obrączek, czy ogólnie biżuterii w klasycznym wyobrażeniu tego słowa. Dla mnie praca ma sens wtedy, kiedy mogę opowiedzieć w niej jakąś historię, kiedy mogę rzeźbić coś rękami, pokonywać jakąś nową granicę swoich umiejętności. To potem widać – w każdej rzeczy widać to, czy była robiona cierpliwie, z troską i pasją.
Tym bardziej cieszy mnie, kiedy zwracają się do mnie klienci szukający właśnie rzeczy wyjątkowych. Ten wpis będzie o pierścionkach zaręczynowych. Oczywiście nie o zwykłych, ale o takich, które były najbardziej niezwykłe w mojej karierze twórczej.
Zacznę od stylu spotykającego się z największą sympatią wśród odbiorców. To, że każda praca powstaje ręcznie, od początku do końca, powinno być oczywiste. W związku z tym każdy pierścionek wygląda inaczej, choć stylistycznie jest podobny. Srebrny, zbudowany z jakby wijących się pnączy, częściowo ażurowy, z centralnie osadzonym kamieniem. Ponieważ trafiają do mnie osoby szukające czegoś innego niż „pierścionek z diamentem”, ich wybory są niezwykłe: czarny surowy diament, szary surowy diament, surowy szmaragd z Kolumbii, „Diament Herkimer”. Zdobycie takich kamieni to już wyższy stopień trudności, bo ze względu na ich małą popularność, są niezwykle rzadko dostępne i często muszę je sprowadzać z daleka. Kolor srebra dopasowuję już do kamienia, czasem jest srebrny, czasem perłowo-srebrny, czasem czarny, czasem tonalnie barwiony.
Ale również te bardziej tradycyjne, jak: czarny diament w szlifie brylantowym lub rozetowym, szmaragd, szafir, diamenty w szlifie brylantowym, rubiny, itd.
Ja mam ogromne zamiłowanie i słabość do opali. Opal jest kamieniem o wielu obliczach. Jest z nim związana legenda, że opal może być kamieniem filozoficznym, tym który ma moc zmieniania struktury innych przedmiotów. Ponieważ może zawierać w sobie wszystkie barwy: niebieską, zieloną, czerwoną, żółtą jest jak „dziecko bogów” o zbiorczej mocy każdego z kamieni szlachetnych (szafiru, szmaragdu, rubinu, diamentu, itd), które ma potencjał stać się kim tylko zechce. Doskonały opal może znacznie przewyższać ceną diament, nie mówiąc o innych kamieniach. Moi klienci również ulegają ich urokowi. Barwy opalu biorą się z wolnych drobin wody, która jest uwięziona między atomami krzemionki. Światło przechodząc przez warstwy tlenku krzemu odbija się od wody i tworzy tęczę wewnątrz. Im bardziej żywy, zmienny, ruszający się jest „płomień” wewnątrz kamienia, tym droższy opal. Opale szlachetne, wykorzystywane w biżuterii ogólnie dzieli się na czarne (najdroższe), ciemne/szare, bouldery (z kawałkami skały pomiędzy), kryształowe, białe/jasne, dublety, triplety. Odsyłam tutaj na stronę NSW Resources and Geoscience. Ja, żeby jasno ująć sedno sprawy napiszę tak : opale z Australii najczęściej są niebieskie z zielonymi płomieniami (obecność czerwonych i złotych iskier sprawia, że są jeszcze bardziej cenne), opale z Etiopii najczęściej są przezroczyste, różowo-złote z zielonymi płomieniami. Oczywiście wyjątków od mojej prostackiej reguły jest niezwykle dużo. Na przykład opal czekoladowy – z Etiopii. Jest na zdjęciu poniżej – jest w kolorze czekoladowym z czerwonymi iskrami.
Pierścionek, który ostatnio zaprojektowałam na specjalne zlecenie, zaliczam do jednego z moich ulubionych. Odzwierciedla on Mapę Nieba.